Artysta siada przy stole nad pustą kartką białego papieru. Namyśla się, wsparty na łokciach; głowa w dłoniach, jak w imadle. Kamera, penetrując – to nabrzmiewające w głębokim namyśle żyły na jego ogolonej głowie, to pusty wciąż papier – dostrzega, że kartka zmniejsza swój format, aż do ledwie widocznego strzępka, przypadkowo zmiecionego ze stołu czyimś oddechem…