Ma dziewiętnaście lat i nazywa się Rallia. Wysiada z tego czerwono-żółtego autobusu, rozklekotanego, który właśnie wysadził ją na środku górskiej pustyni. Idzie z łatwością po zakurzonej ścieżce, a jej szczupła i gładka twarz nie zdaje sobie jeszcze sprawy z upału, ku któremu zmierza.


